EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







ON i ONA, czyli jego drzwi i jej drzwi


      Winda cicho wjechała na ósme piętro. W holu czterogwiazdkowego hotelu odnotował wzrokiem ekspozycję holograficzną, płynnie się dostosowującą do zmieniającej się pory dnia. Urokliwy nocny widok Mont Blanc sprawił, że technik przeniósł znowu całą uwagę na czarującą Alice. Znieruchomiał przed wejściem do swego numeru, bezmyślnie się gapiąc na nierówne dębowe słoje. Miał wrażenie, że jak mityczny wędrowiec dotarł na skraj świata, a za okrywającym ziemię firmamentem niebieskim nie było już niczego. Nie chciało mu się wchodzić do obcego i mało intymnego wnętrza. Raptem pojął, że ugrzązł w głębokiej pustce, a jedynym ratunkiem była rozpaczliwa ucieczka.
      — Pourquoi pas? — półszepnął. — Nie wszystko zależy od rozumu...
      Nieomal na palcach, jak psotliwy uczniak, który zamierza zakraść się do sąsiadów i pobrykać na terenie ich posiadłości, a na koniec wrzucić im do basenu zdechłego kota, ostrożnie zbliżył się do drzwi Alice, mieszczących się przy końcu korytarza i przyłożył do nich ucho. Czy jej gorące wyznania miłosne uprawniały go do włamywania się do niej w nocy? A może rankiem przy śniadaniu z dojmującym chłodem zamierzała wszystko odwołać? Niepewnie zastukał, a właściwie zachrobotał, ale nie był pewny, czy go usłyszała. Przestraszył się nie na żarty, serce zaczęło waliło mu jak młot, lecz nie wypadało mu się już wycofywać. Nerwowo zerknął na zegarek, który pokazywał pierwszą szesnaście. Usilnie szukał w myślach jakiegoś pretekstu i wykoncypował, że jakoś się wytłumaczy. Odważył się, nacisnął klamkę, a ku jego zdziwieniu tajemne wierzeje ustąpiły. Miał wrażenie, że chroni się w świecie bajek i odsapnął z odrobiną ulgi. Przechodziło się przez to zaczarowane lustro, chociaż nie wyglądało na takie.

02.03.2006 :: 17:27
Link |  | Obcy z Alfy Centauri