EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Paruzja transgalaktyty


      To są właśnie niesamowite możliwości fantastyki. Ta pozwala w jednej chwili odmłodzić głównego bohatera, a stojącego nad grobem starca przemienić w faceta w średnim wieku. Eksperymenty na miarę przyszłości...

      Nie był potrzebny żaden róg, ani głos koryfeusza. Główny aktor zrzucił maskę i bez ceregieli powrócił na opuszczoną przed chwilą scenę, a widzowie pewni jego przybycia nie opuścili kamiennych ław półkolistego teatru.
      — Na trony Zeusa — wyjąkała zmieszana Ni. — To on!
      Cios był dobrze wymierzony i dosiągł zmizerniałej nagle Urchitki. Wydawało się jej przez moment, że widzi w górze dzierżącego w rękach łuk i śmiejącego się z radości młodziutkiego Erosa o złotych skrzydłach. Właśnie boskie chłopię wypuściło z niego świetlistą strzałę, która dźwięcząc utkwiła w jej sercu, rozdzierając je na dwoje. Gdyby wcześniej przewidziała to niecne taktyczne posunięcie transgalaktyty, zapewne w kotlinie Nestosu tak bardzo by się nie lepiła do budzącego zaufanie pokaszlującego i ciężko powłóczącego nogami matuzalema.
      Grek, który wyłonił się zza niby to zaczarowanych wierzei, był skrytym panem jej losu, jedynym królem jej płochych myśli i uczuć. Wiele razy widziała go w swoich snach i mnąc rękami derkę bezgłośnie pożądała na posłaniu — gotowa oddać wszystko, co miała i zdolna do każdego ustępstwa, byleby tylko razem z nim być. Nie musiała wypłakiwać za nim oczu i z rozpaczą go szukać, krążąc po Atenach, Sparcie, Koryncie i innych greckich miastach, ani też zaklinać tutejszych bogów, by jej pomogli go odnaleźć. Ku jej niewyobrażalnemu zdumieniu był na wyciągnięcie ręki. Nie sądziła, że paruzja transgalaktyty tak bardzo nią wstrząśnie. Serce jej łomotało, omal nie wyrwało się z piersi, lecz przecież nie mogła okazać tego, co czuje. Wejrzał, drań, w jej duszę i wykreował się na obiekt jej marzeń. Wiedziała, że nigdy mu tego nie wybaczy.
      Nikt nie zwrócił uwagi na jej grymasy i dąsy. Tamci hurmem poderwali się na równe nogi i zajęli nowym olśniewającym wcieleniem nestora. Wymodelował się nad wyraz gustownie. Otoczyli cudownie odmłodzonego starca, obmacując jego pozbawioną zmarszczek twarz, poklepując go po ramionach i ucząc się go od nowa. Oglądali go jak dorodnego niewolnika na targu, prawie zaglądając mu w zęby i wydawało się, że zaraz zaczną się zajadle wykłócać o cenę.
      W nowym wcieleniu Raha był mężczyzną przystojnym, silnym i pewnym siebie. Nie pozostało w nim niczego z dawnej ślamazarności starca, z jego trochę ułomnego chodu, przygarbionej sylwetki i opieszałości, choć było widać, że ma bezsprzecznie jego rysy. A może nestora zastąpił jego dojrzały syn? Szczupłą, pociągłą twarz okalały ciemne, kręcone włosy, które przetykały tylko z rzadka nitki siwizny. Broda była króciutko przystrzyżona. Spojrzenie miał bystre i przenikliwe, ale szczere. Nieco się zmieszał w obliczu żywiołowej reakcji kosmicznych wędrowców. Z entuzjazmem ściskali za ręce kupca z Aten, przyjmując go bez zastrzeżeń do kompanii.

19.02.2004 :: 14:14
Link |  | Zdrada strażnika planety