EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Po co sztućce?


Fragment „Buntu androidów”

      Obejrzałem fragment filmu, a potem udałem się do hotelowej restauracji na kolację. Wybrałem sobie stolik i usiadłem, kątem oka lustrując nielicznych gości, którzy posilali się o późnej porze. Oświetlenie było stonowane i dyskretne. Paliły się kinkiety, sprawiające, że twarze kryły się w półcieniu. Przejrzałem menu, decydując się na dwie porcje peklowanego mięsa wieprzowego z rusztu. Alternatywą był grillowany stek wołowy. Z nadziewanej kaczki zrezygnowałem, na to danie trzeba było długo czekać, a okrzyczane żeberka serwowano tylko w porze obiadu. Wkrótce podano mi to, co zamówiłem. Pełna kultura! Frytki były dla mnie nowością. Szklane kieliszki ładnie wyglądały, ale szybko się tłukły. I pomyśleć, że jako Aleksander Wielki bez skrępowania jadłem palcami, a obgryzione kości z rozmachem rzucałem psom. Tu należało używać eleganckich metalowych sztućców i nie strącać niczego z talerza na biały obrus, a tym bardziej pod stół. Jakoś sobie poradziłem, chociaż noże stołowe były wyjątkowo tępe, jakby służyły tylko do ozdoby. Brakowało mi do szczęścia dobrze wyważonego ostrego sztyletu z pasującą do dłoni rękojeścią. Nie byłem w stanie wyobrazić sobie macedońskiego lub greckiego wojownika, który nie miałby czegoś takiego pod ręką.


30.10.2012 :: 17:19
Link |  | Bunt androidów