EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Podniebienie głównego bohatera


fragmenty powieści SF „Enbargonki”

      — Nie ma dymu bez ognia — prychnąłem, sięgając po biały chleb i sałatkę z majonezem. A potem po plasterki szynki parmeńskiej i gotowane włoskie kiełbaski salsiccie.

      — Doceniamy, że jesteś z nami. Zupa z żółwia na początek — powiedziała. — Miejmy nadzieję, że dopisze ci apetyt. Smacznego!

      Pieczeń jagnięca była znakomicie przyrządzona. Zdecydowałem się do niej na puree ziemniaczane.

      Gospodynie bawiły się w kuchnie regionalne, a ten wieczór zdominowało menu śródziemnomorskie. Lubiłem wszystko, co pochodziło z Francji, bagietki, sery i szampany. Podano owoce morza i dzielnie walczyłem ze skorupą homara, dobrze sobie radząc, bo nabrałem doświadczenia w restauracji na „Meduzie”. Na stole stały włoskie i hiszpańskie wina. Nie zabrakło ostryg, cieszących się opinią silnego afrodyzjaku.

      — Coś pysznego na szybko? Fast food? — rzekła, momentalnie odzyskując pewność siebie. — Tortilla z kurczakiem, kanapki z serem i łososiem, pizza z mozzarellą, włoską kiełbasą i pieczoną papryką, kebab, cheeseburger, sushi, pieczarki faszerowane z grilla, kiełbaski z grilla, eskalopki w cieście francuskim, potrawka z kurczaka, oweratki marsjańskie, księżycowe rogaliki — rzuciła jednym tchem, bawiąc się w szefa kuchni. Któreś z tych ciężkostrawnych dań na pewno musiało odpowiadać mojemu podniebieniu. O ile nie większość z nich. Na chwilę zapomniała o wegetariańskich surówkach i pastach dla dbających o linię kobiet sukcesu, do których z pewnością należała.

      Przenieśliśmy tace na stół w salonie. Jacqueline usiadła z boku, patrząc, jak sobie daję radę z tym nadmiarem. Przebierałem w zakąskach jak w ulęgałkach. Nadgryzłem tortillę, wsunąłem kanapkę z łososiem, skosztowałem pieczarek i zabrałem się do sushi. Każda z tych potraw była wyjątkowa. Raj dla podniebienia.

      — Zapomnieliśmy o napojach. Co ci przynieść do picia? — usłużnie zapytała. — Może czekoladę na gorąco?
      — Mam ochotę na dobrze zaparzoną brazylijską kawę ze śmietanką i na sok grejpfrutowy… — odruchowo rzuciłem i zaraz zmieniłem zamiar. Nie musiałem przy niej udawać kogoś, kim nie byłem. — Nie, może lepiej na butelkę piwa.

      Odeszła, a ja z talerzykiem ulokowałem się w moim ulubionym fotelu, zabierając się do krewetek i do rolady schabowej z orzechami.

      Jacqueline wpatrywała się w swój talerz tak intensywnie, jakby między piersią kaczki w miodzie a kaszą gryczaną i buraczkami odbywał się interesujący spektakl, tylko dla niej widoczny.

      Mój widelec zamarł nad talerzem. Akurat zabierałem się do polędwiczki wieprzowej z dodatkami.

      Poszedłem na śniadanie. W salonie było posprzątane. Tego ranka nie przywitał mnie jednak szwedzki bufet, a nakryty stół. Pewnie przypadło jakieś święto. Zastawa była w kolorze oliwkowym. Cieszyły oczy rolady mięsne, ryby i egzotyczne sałatki.


27.06.2016 :: 13:56
Link |  | Enbargonki