EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2020
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(37)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(94)
Publikacje(44)
Cztery pory roku(32)

Starsze wpisy
2002-2004
guziakiewicz.pl/zapiski


Strony autora
guziakiewicz.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
igraszki z czasem
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga
romeo z zaświatów


Inne blogi
Wiesław Hop
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski
Małgorzata Żurecka









Ponury ranek i... łyk kawy


      Zaspany i półprzytomny, wodził mętnym wzrokiem za kroczącym tam i z powrotem nadętym Hillem. Skrycie ziewał. W Paryżu dochodziła dopiero siódma rano i czuł się zdegustowany tym, że tak brutalnie ściągnięto go z łóżka. O tak wczesnej porze wieża Eiffla mogła mu się kojarzyć tylko ze sterczącym fallusem. Marzyła mu się filiżanka mocnej parującej kawy. Pogoniono go i nie zdążył niczego wrzucić na ruszt przed wyjściem z hotelu przy Avenue de New York, więc teraz najchętniej wymknąłby się na koniec korytarza, by tam przykleić się do kuchennego ekspresu. To jednak nie wchodziło w rachubę. Po zaginięciu krążącego po Europie medium ogłoszono w te pędy stan podwyższonej gotowości i kogo się tylko dało postawiono na nogi. Ryba sprytnie wyślizgnęła się z sieci, a przepadła dosłownie w ostatniej chwili.

============================

      Nie było się o co sprzeczać. Młoda Włoszka znikła z pola widzenia satelity i czujników chłopców z ochrony. Tyle na pewno wiedział i chcąc nie chcąc musiał się pogodzić z tym faktem. Ożywił się dopiero, gdy wniesiono kawę. Cholerny Humberto o tym pomyślał, wydając ciche polecenie i John nagle pojął, że jest w nim na powrót bez pamięci zakochany. Wybrał dużą filiżankę, sypiąc dwie czubate łyżki cukru. Wypił łyk i poczuł, że wraca mu energia.
      — No i co? Lepiej?!..
      Szef sekcji uśmiechnął się do niego niemalże po ojcowsku i John nieoczekiwanie go sobie wyobraził stojącego przy ołtarzu w brązowym habicie zakonnym. Ten palant umiał być przesympatyczny, o ile nachodziła go na to ochota. Niestety, rzadko mu się to zdarzało.

30.08.2004 :: 11:17
Link | Komentuj (1) | Obcy z Alfy Centauri