EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Promocja


      7 maja, czwartek. Jestem w Rzeszowie na promocji Almanachu Podkarpackiej Izby Poetów. Wypełniona po brzegi sala Klubu Bohema w podziemiach Wojewódzkiego Domu Kultury. Czytam do mikrofonu fragment mojej prozy. Ten króciutki tekst niżej:

Fragment powieści SF „A jeśli jutra nie będzie”

      Wybrali się we czwórkę mercedesem Angeliny. Dostali się mostem do Palm Beach i skręcili na południe. Wstąpili najpierw do Tiffany’ego. Elewacja piętrowego budynku była utrzymana w estetycznej szarej tonacji. Droga biżuteria przyciągała. Rozochocone anielice nie wyszły ze sklepu z pustymi rękami. Miały na palcach złote pierścionki z diamentami w oprawie z platyny. Oscar — nie bez namowy Emily — wyposażył się w szwajcarski zegarek z osiemnastokaratowego białego złota z czarnym paskiem ze skóry aligatora. Pozostałe kosztowne nabytki z modnych kolekcji, kolczyki, brosze, bransolety i naszyjniki, oraz okulary przeciwsłoneczne i perfumy, trafiły do torby na zakupy.
      Łowy trwały. Po obu stronach obrośniętej palmami urokliwej Worth Avenue, biegnącej w poprzek wyspy, ciągnęły się eleganckie galerie i butiki. Zajrzeli do kilku, kierując się na wschód, by wreszcie dojechać do okrzyczanego 150 Worth Shopping Center. Mieściły się tu ekskluzywne domy towarowe i sklepy. Prezentowali swe kolekcje wybitni kreatorzy mody. Nie spiesząc się, odwiedzali kolejne salony. Przyjaciółki z piskami radości wciągnęły chłopaka do Pretty Ballerinas. W tej sieci sklepów zaopatrywały się znane gwiazdy. Potem poszli dalej. Ospały Oscar zaraz po wejściu siadał, wygodnie wyciągał nogi i przyglądał się znudzonym wzrokiem popisom przed lustrami. Pilnował się, by nie ziewać. Był facetem, więc czuł się jak chomik biegający w kołowrotku. Natasha z miną konesera oceniała kreacje, kiwając głową z uznaniem lub krzywiąc się, gdy coś jej nie przypadło do gustu. Emily i Angelina robiły się na bóstwa pod jej niekwestionowane dyktando. Miały w czym zabłysnąć. Nieświadomie rywalizowały ze sobą, chcąc jak najlepiej wypaść. Dobrze się czuły w świecie uznanych marek i zaczynały wreszcie odkrywać, że mogą pławić się w luksusie. W seksownej bieliźnie świetnie się prezentowały. Nabierały klasy.
      U Pucciego przypomniał mu się dowcip, którym matka popisywała się czasem w towarzystwie.
      — Wiesz, jaki były pierwsze słowa Ewy do Adama w raju? — rzucił do Natashy, która na chwilę przy nim przysiadła.
      — Jakie?
      — Nie mam co na siebie włożyć — zachichotał.
      Nimfetce nie wydało się to śmieszne. Nigdy nie miała takich kłopotów. Mogła kupić, co chciała, nie patrząc na metkę. Co z tego, że seksowne majteczki kosztowały tysiąc dolarów? Jeśli jej się podobały, cena nie grała roli.

07.05.2015 :: 21:30
Link |  | Imprezy kulturalne