Ptasi świergot
Wyrzuciło mnie z łóżka — jak zwykle — gdzieś około czwartej nad ranem. Należało kotu nasypać karmy, gdyż inaczej rozrabiał. Zatrzymałem się ze zdziwieniem w kuchni przy uchylonym oknie, nadstawiając uszu. Wydzierały się ptaki. Pierwszy raz tego roku.
— To już naprawdę wiosna — poczułem się podniesiony na duchu. — Boże drogi, nie dała się wykiwać tej piekielnej zimie. Nareszcie nadeszła!
Pokrzepiony tym odkryciem, poczłapałem do ciepłego łóżeczka, oczyma wyobraźni przenosząc się na rozpalone słońcem ulice. Z myślą o upalnym lecie zasnąłem. No, ale na lato trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.
Tak napisali inni:
|
Wróć |