EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







„Salt” z Angeliną Jolie


      Poszedłem wreszcie na "Salt" w reżyserii Phillipa Noyce’a. Rola Daniela Olbrychskiego nie była wcale taka marginalna, jak to sugerowano nim film trafił na ekrany. Znakomicie odtworzył postać odrażającego psychopaty z rosyjskich służb specjalnych. Podnosiły mi ciśnienie sceny ucieczki Evelyn Salt przed amerykańskimi agentami. Podobnych kaskaderskich akcji mogłoby być więcej.
      Angelina Jolie kojarzy mi się przede wszystkim z produkcjami "Lara Croft: Tomb Raider" (2001 r.) i "Lara Croft Tomb Raider: Kolebka życia" (2003 r.). Rozkoszowałem się również filmem "Mr. & Mrs. Smith" (2005 r.) z udziałem Angeliny i Brada Pitta. Przy całym uznaniu dla tej aktorki i jej ról filmowych, trzeba jednak zauważyć, że "Salt" jest z punktu widzenia relacji z widzem nieobliczalną katastrofą. Nie uwzględnia mentalności adorujących tę gwiazdę fanów, którzy przychodzą do kina, aby ją podziwiać, zachłystywać się jej urodą i oglądać jej sukcesy.
      Ta oferta jest pesymistyczna. Już w pierwszych scenach widzimy Evelyn, na której wyżywają się żołnierze północnokoreańscy, upodloną, zakrwawioną i poniżoną. W filmie wciąż ucieka i prawdę mówiąc, chociaż jest doskonała w tym co robi, to jednak ustawicznie przegrywa. A przecież pięknej kobiecie nie wolno przegrywać. Dojmująca pod tym względem i na swój sposób kulminacyjna jest scena, w której Evelyn traci ukochanego męża. Zostaje zastrzelony na jej oczach przez rosyjskich agentów, co sprawia, że jej stosunek do świata diametralnie się zmienia.
      Bardziej podobają mi się produkcje, w których Angelina Jolie bawi się w życie i nie traktuje go poważnie, nawet jeśli gra rolę szpiega czy płatnego zabójcy. Filmy, w których świat z jej udziałem jest może nie do końca prawdziwy, ale na pewno nie szary i smutny.
      Czego bym nie chciał? Nie chciałbym oglądać tej aktorki w roli dojrzałej kobiety, chociaż już do takiej poniekąd się przymierzała — na przykład — w okrzyczanym "Aleksandrze" (2004 r.). Tam przecież odtwarzała Olimpię, matkę dzielnego władcy świata. Krótko mówiąc: młodość jest w cenie i taką być nie przestanie. Bo piękno na to jest, by zachwycało... A Angelina Jolie pewnie jeszcze długo będzie młoda...



07.10.2010 :: 17:31
Link |  | Recenzje filmowe