EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2019
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(85)
Publikacje(43)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski









„Salt” z Angeliną Jolie


      Poszedłem wreszcie na "Salt" w reżyserii Phillipa Noyce’a. Rola Daniela Olbrychskiego nie była wcale taka marginalna, jak to sugerowano nim film trafił na ekrany. Znakomicie odtworzył postać odrażającego psychopaty z rosyjskich służb specjalnych. Podnosiły mi ciśnienie sceny ucieczki Evelyn Salt przed amerykańskimi agentami. Podobnych kaskaderskich akcji mogłoby być więcej.
      Angelina Jolie kojarzy mi się przede wszystkim z produkcjami "Lara Croft: Tomb Raider" (2001 r.) i "Lara Croft Tomb Raider: Kolebka życia" (2003 r.). Rozkoszowałem się również filmem "Mr. & Mrs. Smith" (2005 r.) z udziałem Angeliny i Brada Pitta. Przy całym uznaniu dla tej aktorki i jej ról filmowych, trzeba jednak zauważyć, że "Salt" jest z punktu widzenia relacji z widzem nieobliczalną katastrofą. Nie uwzględnia mentalności adorujących tę gwiazdę fanów, którzy przychodzą do kina, aby ją podziwiać, zachłystywać się jej urodą i oglądać jej sukcesy.
      Ta oferta jest pesymistyczna. Już w pierwszych scenach widzimy Evelyn, na której wyżywają się żołnierze północnokoreańscy, upodloną, zakrwawioną i poniżoną. W filmie wciąż ucieka i prawdę mówiąc, chociaż jest doskonała w tym co robi, to jednak ustawicznie przegrywa. A przecież pięknej kobiecie nie wolno przegrywać. Dojmująca pod tym względem i na swój sposób kulminacyjna jest scena, w której Evelyn traci ukochanego męża. Zostaje zastrzelony na jej oczach przez rosyjskich agentów, co sprawia, że jej stosunek do świata diametralnie się zmienia.
      Bardziej podobają mi się produkcje, w których Angelina Jolie bawi się w życie i nie traktuje go poważnie, nawet jeśli gra rolę szpiega czy płatnego zabójcy. Filmy, w których świat z jej udziałem jest może nie do końca prawdziwy, ale na pewno nie szary i smutny.
      Czego bym nie chciał? Nie chciałbym oglądać tej aktorki w roli dojrzałej kobiety, chociaż już do takiej poniekąd się przymierzała — na przykład — w okrzyczanym "Aleksandrze" (2004 r.). Tam przecież odtwarzała Olimpię, matkę dzielnego władcy świata. Krótko mówiąc: młodość jest w cenie i taką być nie przestanie. Bo piękno na to jest, by zachwycało... A Angelina Jolie pewnie jeszcze długo będzie młoda...



07.10.2010 :: 17:31
Link | Komentuj (0) | Recenzje filmowe