EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2020
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(37)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(94)
Publikacje(44)
Cztery pory roku(32)

Starsze wpisy
2002-2004
guziakiewicz.pl/zapiski


Strony autora
guziakiewicz.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
igraszki z czasem
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga
romeo z zaświatów


Inne blogi
Wiesław Hop
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski
Małgorzata Żurecka









Sekrety Oscara i Katie


fragment powieści SF „A jeśli jutra nie będzie”

      — To była koronkowa robota — ciągnął dalej Jacob. — Siedzieliśmy nad tym kupę lat. Oglądałeś film „Dziecko Rosemary” Romana Polańskiego? — zapytał i nie czekając na odpowiedź kontynuował. — Kiedy główkowano nad poczęciem wybrańca, też miały miejsce czary-mary. Ale szczegółów nie znam.
      Katie zadrżała po tych słowach. Poczuła, że nagle zrobiło jej się zimno. Odniosła wrażenie, że jest sam na sam z ogromnym aligatorem i że nie ma dokąd uciec.
      — Słyszałem — skwitował Aaron.
      — Ten chłopak jest kimś w rodzaju medium, czy raczej klucza, zdolnego wyzwolić kosmiczną energię z rezerwuaru, ukrytego w tej górze — podsumował. Potem zamilkł. Uznał, że powinien zakończyć tę rozmowę, bo zorientował się, że przestraszył dziewczynę.
      Kiedy pożegnał się i odszedł, bezradna Katie rzekła do Aarona:
      — Jak mam przekonać Oscara? Jeśli mu o tym wszystkim opowiem, puknie się wymownie w czoło i zacznie kalkulować, ile musiałby wypić piw, żeby mi uwierzyć. Uzna, że to wierutne brednie…
      — Nie wpadaj w panikę. Mamy czas, żeby się do tego przygotować.
      Gdy zostawił ją samą, poczęła się zastanawiać, do czego naprawdę mogła być potrzebna Oscarowi. I po co miałaby się z nim wspinać na tę pieprzoną górę. Przypomniała się jej biblijna opowieść o Abrahamie i jego jedynym synu, Izaaku. Od zarania dziejów szczyty górskie były miejscem składania ofiar. I to nierzadko z ludzi. Celowali w nich Aztekowie. Może niczym dawni kapłani Oscar miał jej na tej wyspie w ponurym indiańskim rytuale wydrzeć serce z piersi i jeszcze bijące triumfalnie oddać bogom słońca? „Zostaniesz kobietą bez serca!” — zachichotał w jej głowie złośliwy głosik.
      — Boże, to straszne! — wyszeptała. Nie rozumiała, dlaczego opadły ją ponure myśli.
      Swe serce straciła dla niego bez reszty. Zabujała się w nim, kiedy pojęła, że jest wybrańcem dawnych bogów. Oscar odkrył jej uczucia, gdy przeglądał sztychy stojące przy ścianie w jej sypialni. Która dziewczyna rysowałaby namiętnie siebie i chłopaka we wszystkich możliwych pozycjach Kamasutry, gdyby nic do niego nie czuła?
      Wrócił jej nagle przed oczy oglądany przed kilku laty film „Apocalypto” Mela Gibsona. Była daleka od tego, by wierzyć w pełen okropności obraz Majów, groteskowo przerysowany w tej głośnej produkcji, ale i tak przeszły ją ciarki. Licho nie spało. Może nie powinna była towarzyszyć Oscarowi w wyprawie na Górę Wyzwolenia? Czy musiała się na nią wdrapywać? Czy nie byłoby bezpieczniej pozostać z tyłu?


11.08.2015 :: 16:30
Link | Komentuj (0) | A jeśli jutra nie będzie