EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Słoneczko, czyli w świecie synonimów


z powieści SF „Enbargonki”

      — A możesz mi, słoneczko, pokazać, gdzie mieszkacie?
      — To sąsiednie korytarze — rzekła po chwili namysłu. — Prowadzą do pawilonów, łączących się z głównym budynkiem. Szybko opanujesz ten labirynt. Nie jest skomplikowany.

      — Zabijesz mnie, słoneczko, jeśli cię pocałuję? — żartobliwie zapytałem, usiłując ją ostrożnie wysondować.
      Roześmiała się, czarownie zaglądając mi w oczy.
      — Zabiję cię, jeśli mnie nie pocałujesz! — zręcznie odpaliła, uwalniając mnie od wątpliwości.

      — Najpierw pójdę do Jacqueline obejrzeć jej wieżę lotów, a potem polecę z tobą, słoneczko, postrzelać sobie do bawołów. Wilk będzie syty i owca cała…

      — Jeszcze jesteś, słoneczko? — zacząłem nadawać na innej fali. — Nie wstanę, bo przywali mi podłoga i będę miał rozwalony czerep — grymaśnie się żaliłem.

      — Rewelacja! Nie tercet, ale kwartet? Jak chciał Mahomet? Zatem dodam cię do mojej listy, słoneczko. Będzie wspaniale mieć cię na Marsie. Jesteś niepodobna do lasek, na które już się zdecydowałem.



04.12.2017 :: 00:00
Link | Komentuj (0) | Enbargonki