EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Star Trek: Enterprise


      Oglądam serial „Star Trek: Enterprise”. Jest obecnie emitowany w Polsce przez telewizję AXN na kanale Sci-Fi. Serial składa się z 98 odcinków ułożonych w cztery sezony, a powstał w latach 2001-2005. Główni bohaterowie to Jonathan Archer, kapitan Enterprise NX-01 (Scott Bakula) i pierwszy oficer T’Pol (Jolene Blalock). T’Pol jest wolkańskim oficerem płci żeńskiej przydzielonym do ziemskiej załogi. Choć ma wolkańskie uszy trolla jest bardzo urocza, tajemnicza i nie pozbawiona seksapilu. Ma w sobie coś z modelki. Przyciąga uwagę i bez niej serial nie byłby tym, czym jest. Sympatyczny jest również lekarz pokładowy doktor Phlox, przedstawiciel rasy Denobulan. Gra go John Billingsley.
      Oglądając serial, poszerzam moją wiedzę z zakresu kosmicznych technologii przyszłości. Oczywiście, w pierwszej kolejności liczą się prędkości. Załoga jest w stanie podróżować bardzo szybko, co gwarantuje silnik pozwalający osiągnąć prędkość Warp 5. Dla niewtajemniczonych: prędkość Warp 1 odpowiada prędkości światła.
      Oryginalny jest język, którym się posługują bohaterowie, żartobliwie zwany przez fanów serialu technobełkotem. By jednak opisać budowę i działanie fikcyjnego statku Enterprise, trzeba było posłużyć się masą terminów, odnoszących się do rzeczy, nie mających jeszcze odpowiedników w naszym świecie. Co przełożyło się na nieszablonowe dialogi.
      Zdumiewa ogromna praca scenarzystów tego serialu oraz ich pomysłowość, nie mówiąc o ich wiedzy o gatunku SF. W sumie nad „Enterprise” pracowało ich dwudziestu.
      Seriali spod znaku „Star Trek” było kilka na przestrzeni lat: „Oryginalna seria” (1966-1969), „Następne pokolenie” (1987-1994), „Stacja kosmiczna” (1993-1999), „Voyager” (1995-2001), a po „Enterprise” jeszcze „Discovery” (2017-2019), nie mówiąc o filmach animowanych. Temat ma więc swoją bogatą historię.
      

10.07.2019 :: 20:45
Link |  | Recenzje filmowe