EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







„Syren” ciąg dalszy


      Odruchowo chciał nieznajomą przepuścić przodem, ale syrena trzymała się jego pleców, więc zajrzał tam pierwszy, pochylając głowę. Na lewo była kuchnia, na prawo pokój mieszkalny, w którym rzucał się w oczy duży tapczan nakryty kapą. Na pewno nie było tu dawno sprzątane, tym niemniej przywitał ich względny porządek, co zdziwiło Patryka. Spodziewał się bowiem chlewu, pozostawionego przez tubylca niechluja.
      Objął ją i zachęcająco wskazał jej posłanie, ale dziewczyna wywinęła się mu i pokręciła przecząco głową, co go na moment zbiło z tropu. Ze śmiertelnie poważną miną wyrysowała mu przed oczyma okrąg, pokazując następnie palcem niebo, więc domyślił się, że z amorami muszą zaczekać, aż wzejdzie księżyc. Potem niby automat grzecznie stanęła pod ścianą. Pojął, że jest gotowa warować tak do zmroku.
      Cóż było robić? Pomyślał, że się rozejrzy. Szuflady komody były prawie puste. W drugiej lub trzeciej natrafił jednak na coś interesującego. Był to oprawiony w ramkę dyplom absolwenta Harwardu z pękniętym szkłem. Strzepnął kurz i przyjrzał się nazwisku. Nic mu nie mówiło. Zaraz jednak w nagłym przebłysku uzmysłowił sobie, że zetknął się kiedyś z artykułem na temat syren, napisanym przez tak nazywającego się fizyka. Co tu jednak robił ten dokument?
      Zachciało mu się pić. W kuchni znalazł karnister z wodą mineralną i nalał sobie kubek. Wierna jak pies poszła tam za nim. Tak jak wcześniej zależało jej na wzrokowym kontakcie z morzem, tak teraz starała się nie stracić go z oczu. Nalał jej do drugiego kubka i podał.
      Wypiła duszkiem. Woda była świeża, a nawet chłodna i wydedukował, że ktoś musiał pozostawić ten karnister stosunkowo niedawno, być może tego ranka lub przedpołudnia.
      Wrócił do pokoju. Zaintrygowała go wisząca szafka. Chwilę się męczył, bo nie mógł znaleźć kluczyka. A gdy drzwiczki ustąpiły, odkrył, że jest tam kilka książek, głównie naukowych. Natrafił na rozmówki greckie. Wyjął je i otworzył.
      — Tha se do ávrio! — przeczytał z emfazą podkreśloną ołówkiem kwestię, starannie wypowiadając sylaby.
      Blondynka naraz wybuchła. Poczuła się wyprowadzona z równowagi i okazało się, że wcale nie jest niema. Zarzuciła go mnóstwem bezładnych słów, ze świętym oburzeniem przeciw czemuś protestując. Dowiodła, że nie brakuje jej temperamentu. Osłupiony wlepiał w nią gały, nie mając pojęcia, o co jej chodzi. Potem zajrzał znowu do rozmówek, usiłując dociec, czym takim ją zaskoczył, popisując się prymitywną greką.
      — A, powiedziałem: do jutra! — uzmysłowił sobie z niejakim zdziwieniem. Syrena potrafiła mówić po grecku, co było jasne jak słońce. Postanowił się poprawić. — Endáksi! — starannie dobierał słowa, wodząc palcem po stronicy. — Póte? Tó vrádi! — To miało być: „W porządku. Kiedy? Wieczorem!”
      Jej oburzenie minęło jak ręką odjął. Nie wypuścił więc rozmówek, widząc, że jest w stanie dogadać się z nią nie tylko na migi.
      Znalazł proste pytanie.
      — Pos se léné? Me léné... Patryk! — usiłował wiercić jej dziurę w brzuchu.
      Znowu zareagowała niekonwencjonalnie. Nerwowo mocowała się z nieposłuszną bluzą, wreszcie ściągnęła ją przez głowę. Jej cudowne kredowobiałe ciało zdobiły kształtne piersi.
      — Athenais! — impulsywnie mu odpowiedziała, nie wypuszczając bluzy z rąk.
      Nie widział nigdy z bliska tak pięknej półnagiej kobiety i poczuł się, jakby ktoś mu przywalił obuchem w głowę. Oblała go nagła fala pożądania i męskość w nim nabrzmiała. Jego pomarańczowe szorty w wiadomym miejscu niebezpiecznie się wybrzuszyły.
      — O rany! — beknął.
      Ta bezwstydna prezentacja zwaliła go z nóg. Nie wytrwałby do wieczora, mając ją przed sobą obnażoną do pasa. Kazał jej założyć bluzę z powrotem i odetchnął z niejaką ulgą, gdy to uczyniła.
      Musiał jakoś ochłonąć. Potarł rękami rozpalone z wrażenia policzki. Wyszedł przed chatę i usiadł na trawie. Wziął głęboki oddech. Pociągnęła tam za nim i posłusznie usadowiła się obok niego.
      — Athenais — bezwiednie powtórzył.


30.11.2009 :: 16:38
Link |  | Syreny z Cat Island