EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Szata [1]


      Miękkie w dotyku gładkie próżniowe płaszcze przystosowywały się do kształtów ciała i hermetycznie je otulały, choć nie miały żadnych widocznych zapięć. Nic z tych rzeczy. Inteligentne molekuły okrycia zdawały się trafnie odgadywać, czego oczekuje ich dysponent. Bez pośpiechu je na siebie wciągali, rozstając się z łachami, które wcześniej nosili. Nowe przenosiły ich w czasie o dobrych kilka tysiącleci, przeistaczając w wyśmienicie wyposażoną ekipę, zdolną w każdej chwili ruszyć na podbój gwiezdnych szlaków. I pomyśleć, że jeszcze niedawno okutani w zwierzęce skóry i niepewni swego losu smętnie plątali się po porośniętej bukowymi lasami dolinie Nestosu.
      Mi-ir zbliżył się, gdy tamte były już właściwie gotowe. Zamarł, gdy wpadła mu w oczy Safona. Nie wiedział czy wierzyć temu, co znienacka ujrzał. Przetarł powieki, pragnąc się upewnić, że wzrok go nie myli. Wbił mu się w czerep obraz nierozgarniętej i niepoetycznej trackiej dziewki, naiwnie się trzymającej wydumanych przepowiedni i z przejęciem padającej do stóp kamiennym bóstwom. Tymczasem w kombinezonie kosmicznym, okręcająca warkocz, by zmieścił się pod hełmofonem, zrobiła na nim nagle wrażenie kogoś całkiem innego gatunku — kogoś, kto należąc do dumnej z siebie i inteligentnej rasy zupełnym przypadkiem i tylko na krótko trafił do plemiennej wioski między prostych pasterzy i bitnych wojów. Przymierzył się do próżniowego stroju. Szata nie tylko zdobiła, ale i zmieniała tego, kto ją nosił. Tak pewnie było w calutkim kosmosie, wzdłuż i wszerz — bez względu na to, gdzie by się kto nie znalazł. Ogarnęły go wątpliwości, czy zakochana w nim dziewka zechce być nadal bezgranicznie mu oddaną i wierną niewolnicą, co przecież uroczyście przyrzekała, gdy bywał z nią sam na sam. Obawiał się, że zapragnie upodobnić się do Ni, która za nic miała mężczyzn.

02.02.2004 :: 09:24
Link |  | Zdrada strażnika planety