EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2019
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(85)
Publikacje(43)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski









Szmaragdowa pantera


Fragment „Buntu androidów”

      Or-Mat i Mi-Mi stali po drugiej stronie gwiezdnych wrót, czekając na mój powrót. Do Trójokiego podeszło kilku rozradowanych agentów. Poklepywali go, szczerzyli do niego zęby i gratulowali błyskotliwej interwencji. Mogłem wreszcie przywitać się ze szczupłą aż do przesady młodą Archetanką. Pokrywający jej ciało gęsty meszek był tak krótki, że nie zasługiwał na nazwę futra.
      Z atencją podałem jej prawicę, starając się okazać serdeczność. I nie przeszkadzały mi jej ostre kły. Gdyby duże ziemskie koty w wyniku ewolucji się uczłowieczyły, pominąwszy barwę, wyglądałyby pewnie tak jak ona.
      — Al-Mac — przedstawiłem się. — Miło mi cię poznać, jestem tu od tygodnia.
      Szmaragdowa pantera zalotnie się do mnie uśmiechnęła, a jej ogon znowu powędrował do góry. Wydawało się, że kokieteryjnie zatańczy. Poruszała się w sposób niezwykle finezyjny i zdumiewała harmonią ruchów. Niewielkie spiczaste uszy przylegały do głowy, a duże oczy z pionowymi źrenicami spoglądały życzliwie. Palce miała dłuższe ode mnie.
      — Mi-Mi — odrzekła miękkim głosem. — A mnie awansowano przed dwoma dniami, wyobraź sobie. Jeśli czegoś nie będę wiedzieć, uderzę do ciebie. Podobno świetnie się z tobą współpracuje… — wpadła w wysokie tony, żartobliwie biorąc mnie pod włos.
      Nie miałem dla niej czasu. Zająłem się Go-Tonem, chcąc go udobruchać po mimowolnym nerwowym starciu, jednak czułem, że kiedy na nią nie patrzę, kątem oka z zaciekawieniem studiuje mój profil. Zacząłem podejrzewać, że chce zostać moją bratnią duszą.
      Nie kręciłem się tam długo. Ostatni wyskok Ka pozbawił mnie sił i skonany powlokłem się do apartamentu.

22.06.2012 :: 17:09
Link | Komentuj (0) | Bunt androidów