EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Szmaragdowa pantera


Fragment „Buntu androidów”

      Or-Mat i Mi-Mi stali po drugiej stronie gwiezdnych wrót, czekając na mój powrót. Do Trójokiego podeszło kilku rozradowanych agentów. Poklepywali go, szczerzyli do niego zęby i gratulowali błyskotliwej interwencji. Mogłem wreszcie przywitać się ze szczupłą aż do przesady młodą Archetanką. Pokrywający jej ciało gęsty meszek był tak krótki, że nie zasługiwał na nazwę futra.
      Z atencją podałem jej prawicę, starając się okazać serdeczność. I nie przeszkadzały mi jej ostre kły. Gdyby duże ziemskie koty w wyniku ewolucji się uczłowieczyły, pominąwszy barwę, wyglądałyby pewnie tak jak ona.
      — Al-Mac — przedstawiłem się. — Miło mi cię poznać, jestem tu od tygodnia.
      Szmaragdowa pantera zalotnie się do mnie uśmiechnęła, a jej ogon znowu powędrował do góry. Wydawało się, że kokieteryjnie zatańczy. Poruszała się w sposób niezwykle finezyjny i zdumiewała harmonią ruchów. Niewielkie spiczaste uszy przylegały do głowy, a duże oczy z pionowymi źrenicami spoglądały życzliwie. Palce miała dłuższe ode mnie.
      — Mi-Mi — odrzekła miękkim głosem. — A mnie awansowano przed dwoma dniami, wyobraź sobie. Jeśli czegoś nie będę wiedzieć, uderzę do ciebie. Podobno świetnie się z tobą współpracuje… — wpadła w wysokie tony, żartobliwie biorąc mnie pod włos.
      Nie miałem dla niej czasu. Zająłem się Go-Tonem, chcąc go udobruchać po mimowolnym nerwowym starciu, jednak czułem, że kiedy na nią nie patrzę, kątem oka z zaciekawieniem studiuje mój profil. Zacząłem podejrzewać, że chce zostać moją bratnią duszą.
      Nie kręciłem się tam długo. Ostatni wyskok Ka pozbawił mnie sił i skonany powlokłem się do apartamentu.

22.06.2012 :: 17:09
Link |  | Bunt androidów