EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2020
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(37)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(94)
Publikacje(44)
Cztery pory roku(32)

Starsze wpisy
2002-2004
guziakiewicz.pl/zapiski


Strony autora
guziakiewicz.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
igraszki z czasem
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga
romeo z zaświatów


Inne blogi
Wiesław Hop
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski
Małgorzata Żurecka









Teby coraz bliżej...


fragment „Buntu androidów”

      Maggie wkrótce przyżeglowała do mnie z pytaniem.
      — Chodzi mi o Egipt. Czy mogę zrobić rezerwację hotelu na najbliższy weekend? Nad Zatoką Sueską i Zatoką Akaba jest sporo ośrodków wypoczynkowych. Plaże i rafy koralowe…
      Oparłem się wygodnie, odrywając wzrok od ekranów. Pomyślałem, że dziewczyna umie trzymać rękę na pulsie.
      — Już w ten weekend? Niech będzie — zgodziłem się po chwili namysłu. — Niestety, nas interesuje południowy Egipt, nie północny — zaznaczyłem. — Znajdź hotel, w którym obiecują wycieczki do Doliny Królów w Tebach. Musimy sobie obejrzeć z bliska grobowiec Ramzesa II — podpowiedziałem. — I nie pomyl go z Ramesseum, czyli kompleksem świątynnym tego faraona.
      — Postaram się nie pomylić — obiecała.
      — Jeszcze jedno — przypomniałem sobie. — Chodzi o artefakt. Możesz go znowu uruchomić?
      Starożytna kostka Rubika leżała tam, gdzie powinna. Maggie błyskawicznie uwinęła się ze swym zadaniem. Kostka zajaśniała i wyświetlił się nad nią plan grobowca z zaznaczoną trasą do ukrytej przez Re-Tona kapsuły.
      Zmarszczyłem brwi.
      — Trzeba by to jakoś przenieść do komputera.
      Trzy kamery na cienkich przegubach tańczyły jak osy wokół jarzącej się mapy i wkrótce ujrzałem obraz świetlny na ekranie.
      — Teraz wypadałoby nałożyć to cudo na powszechnie dostępny plan grobowca KV7.
      Komputer płynnie zestawiał przestrzenne modele, aż osiągnął pełną zgodność obrazów.
      — Znośne — miauknąłem.
      Z Domu Złota, czyli właściwej komory sarkofagowej, wyposażonej w cztery komory boczne, prawe drzwi z tyłu wiodły do ciągu trzech sal kolumnowych ułożonych w kształt litery L, lewe zaś do pojedynczej sali. Właśnie z niej czerwona linia prowadziła w dół na jakieś piętnaście metrów. Zgodnie z danymi archeologicznymi niczego tam jednak nie było.
      — Mamy twardy orzech do zgryzienia — powiedziałem do agentki. — Kiedy znajdziemy się na miejscu, będziesz musiała prześwietlić masyw skalny i sprawdzić, czy jest tam czego szukać. Myślę, że sobie poradzisz, skoro bez trudu odkryłaś zamaskowaną windę w kurorcie na Neeidzie.
      — Nie ma sprawy — odrzekła.
      — Przydałby się sprzęt dla grotołazów, zwłaszcza liny — głośno dumałem. — Gdybyśmy znaleźli zejście…
      — Po co? — obruszyła się. — Przecież wiesz, że radzę sobie z grawitacją.
      — Faktycznie, nie pomyślałem.
      Szykowała się pasjonująca przygoda. Miałem nadzieję, że dzięki pomocy rudowłosej uwinę się w mig.
      — Pójdziesz pierwszym boskim traktem Re, który jest Ścieżką Słońca, następnie drugim i trzecim boskim traktem... — wyszeptałem, gdy agentka odeszła. — Niezłe ziółko z tego Re-Tona!
      Nieustępliwa Maggie wróciła po kwadransie.
      — Najpierw myślałam o Marsa Alam, mieszczącym na południu Egiptu na wybrzeżu Morza Czerwonego, ale potem z tego zrezygnowałam. Stamtąd jest do Teb prawie trzysta pięćdziesiąt kilometrów. Spojrzałam na mapę i mnie olśniło. Po co nadkładać drogi? Możemy przecież od razu udać się do Luksoru. To obecnie duże miasto, mające opinię znakomitego ośrodka turystycznego — wyjaśniła. — Wchłonęło starożytne Teby i Karnak. Jest się gdzie zatrzymać. Teleportujemy się tam i po krzyku. Znalazłam pięciogwiazdkowy hotel nad Nilem — błysnęły jej oczy. — Jest też międzynarodowy port lotniczy. Dolina Królów znajduje się po drugiej stronie rzeki. Wystarczy przepłynąć promem…
      Trafiła w dziesiątkę.
      — Znakomicie — pochwaliłem agentkę. — Po nitce do kłębka. Usuwasz mi kłody spod nóg. — Nie wiedziałem, że dawny Luksor rozrósł się, przetrwał i jest teraz znaną metropolią. Jeśli nie korzystało się z pomocy głównego koordynatora, można było coś pominąć. Błędnie założyłem, że zostały tam tylko ruiny.


14.06.2013 :: 12:17
Link | Komentuj (0) | Bunt androidów