EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Teorionie i Ziemianie


Fragment „Buntu androidów”

      Około trzystu punktów otrzymałem za wyprawę na globy i księżyce Teorionów. Tam dopiero musiałem się gimnastykować, przy czym nie wolno mi było sięgać po broń! Na ich macierzystej planecie, Mamorii, spędziłem blisko pół roku, stając na głowie, żeby się nie dać zdekonspirować. W metropoliach na każdym kroku „prześwietlano” bowiem przechodniów i klientów. Wymagały tego zunifikowane systemy płatności, związane z komunikacją, handlem, gastronomią, rozrywką, opieką medyczną i Bóg wie, czym jeszcze. Nie mogłem korzystać — między innymi — z usług o bardzo wysokim poziomie interaktywności. Ich multikino było znakomite i przenosiło w świat nieomal realny, ale w czasie seansu zostałbym zdemaskowany. Nie wolno mi było mentalne kreować nabywanych artykułów i musiałem poprzestawać na gotowych wzorcach. Wpadłbym po uszy, gdyby dobrał się do mnie automat medyczny i próbował mnie zbadać lub udzielić mi pierwszej pomocy.
      Teorionie mieli szmergla na punkcie dobrej organizacji, ładu i porządku. Osiągnęli znacznie wyższy niż Ziemianie poziom rozwoju, jako tako radzili sobie z grawitacją i bez trudu poruszali się po własnym układzie solarnym. Aglomeracje miejskie mieściły się nie tylko na powierzchni zamieszkałych globów, ale również w rozrzuconych ponad stratosferą bazach orbitalnych. Owalne pojazdy nie potrzebowały kół i sprawnie ślizgały się tak w poziomie jak w pionie.
      Cywilizacja ziemska niechlubnie przegrywała z teoriońską. Ludzie nie mieli pojęcia o ekologicznych źródłach energii, a bazowali na spalaniu węgla kamiennego i pochodnych ropy naftowej. Poza tym na Ziemi nadal produkowano ogromne ilości broni i toczono bezlitosne wojny. Zaśmiecano otoczenie. Mimo nadmiaru żywności pod niektórymi szerokościami geograficznymi biedacy umierali z głodu. Rzecz ciekawa, gdyby nie te wojny, nie byłoby tu rozwoju technologii, co graniczyło z patologią.
      — Kolosalne zaniedbania — mruknąłem, przewracając stronice pachnącej farbą drukarską gazety.
      Jeżeli jednak umiało się przymknąć oczy na te rażące uchybienia, Ziemia mogła jawić się jako planeta godna uwagi. Szczególnie pociągał odpoczynek w tropikach. Dobrze żyło się tu szczęśliwcom przy większym szmalu, ceniącym uroki nadmorskich plaż, sporty wodne lub wyprawy w niezdobyte góry.


17.10.2012 :: 13:23
Link |  | Bunt androidów