EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2020
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(37)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(94)
Publikacje(44)
Cztery pory roku(32)

Starsze wpisy
2002-2004
guziakiewicz.pl/zapiski


Strony autora
guziakiewicz.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
igraszki z czasem
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga
romeo z zaświatów


Inne blogi
Wiesław Hop
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski
Małgorzata Żurecka









Teorionie i Ziemianie


Fragment „Buntu androidów”

      Około trzystu punktów otrzymałem za wyprawę na globy i księżyce Teorionów. Tam dopiero musiałem się gimnastykować, przy czym nie wolno mi było sięgać po broń! Na ich macierzystej planecie, Mamorii, spędziłem blisko pół roku, stając na głowie, żeby się nie dać zdekonspirować. W metropoliach na każdym kroku „prześwietlano” bowiem przechodniów i klientów. Wymagały tego zunifikowane systemy płatności, związane z komunikacją, handlem, gastronomią, rozrywką, opieką medyczną i Bóg wie, czym jeszcze. Nie mogłem korzystać — między innymi — z usług o bardzo wysokim poziomie interaktywności. Ich multikino było znakomite i przenosiło w świat nieomal realny, ale w czasie seansu zostałbym zdemaskowany. Nie wolno mi było mentalne kreować nabywanych artykułów i musiałem poprzestawać na gotowych wzorcach. Wpadłbym po uszy, gdyby dobrał się do mnie automat medyczny i próbował mnie zbadać lub udzielić mi pierwszej pomocy.
      Teorionie mieli szmergla na punkcie dobrej organizacji, ładu i porządku. Osiągnęli znacznie wyższy niż Ziemianie poziom rozwoju, jako tako radzili sobie z grawitacją i bez trudu poruszali się po własnym układzie solarnym. Aglomeracje miejskie mieściły się nie tylko na powierzchni zamieszkałych globów, ale również w rozrzuconych ponad stratosferą bazach orbitalnych. Owalne pojazdy nie potrzebowały kół i sprawnie ślizgały się tak w poziomie jak w pionie.
      Cywilizacja ziemska niechlubnie przegrywała z teoriońską. Ludzie nie mieli pojęcia o ekologicznych źródłach energii, a bazowali na spalaniu węgla kamiennego i pochodnych ropy naftowej. Poza tym na Ziemi nadal produkowano ogromne ilości broni i toczono bezlitosne wojny. Zaśmiecano otoczenie. Mimo nadmiaru żywności pod niektórymi szerokościami geograficznymi biedacy umierali z głodu. Rzecz ciekawa, gdyby nie te wojny, nie byłoby tu rozwoju technologii, co graniczyło z patologią.
      — Kolosalne zaniedbania — mruknąłem, przewracając stronice pachnącej farbą drukarską gazety.
      Jeżeli jednak umiało się przymknąć oczy na te rażące uchybienia, Ziemia mogła jawić się jako planeta godna uwagi. Szczególnie pociągał odpoczynek w tropikach. Dobrze żyło się tu szczęśliwcom przy większym szmalu, ceniącym uroki nadmorskich plaż, sporty wodne lub wyprawy w niezdobyte góry.


17.10.2012 :: 13:23
Link | Komentuj (0) | Bunt androidów