EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Terraformowanie


fragment powieści SF „Enbargonki”

Takiego przedmiotu nie mamy jeszcze w szkołach...

      Domyśliłem się, że planeta, której powierzchnię oglądałem, była pierwotnie skalista i pusta, gdyż takie ciała niebieskie przeważały w kosmosie, a dopiero z czasem ją wyposażono, zaopatrując w wodę, powietrze i roślinność. Nie dziwiły mnie więc ogromne połacie niby-sawanny o intensywnej zieleni. Służyły do utleniania atmosfery. Kilometr kwadratowy gęstego trawnika wydzielał niemal tyle samo życiodajnego O2 co kilometr kwadratowy porządnego lasu.
      Miałem w szkole przedmiot o nazwie zagospodarowanie planet i księżyców, innymi słowy terraformowanie, więc takie rzeczy nie były mi obce. He, he, wiedziałem, co w trawie piszczy… Nad odpowiednimi strategiami pracowano w Układzie Słonecznym setki lat. Nie było łatwo zamienić pustynny księżyc w kraj mlekiem i miodem płynący. Na dzień dobry należało zatroszczyć się o właściwą grawitację i ona w pierwszej kolejności decydowała o sukcesie. Organizm ludzki wymagał przyciągania takiego jak na Ziemi. Jednak ciał niebieskich o masie dokładnie takiej jaką miała Ziemia nie było w Układzie Słonecznym, wyjąwszy może kłopotliwą Wenus. Przeważały mniejsze, jak Księżyc, Merkury czy Mars, nie mówiąc o satelitach Jowisza i Saturna. Uzupełnianie niedoborów grawitacji stało się możliwe, gdy zaczęto konstruować symulatory materii. Bez tych urządzeń kolonizacja Układu Słonecznego nie posunęłaby się naprzód. W symulatorach materia była pozorna, tym niemniej generowała siłę przyciągania, przydatną na powierzchni obcego globu. Nie zmieniało to jednak faktu, że nie kroczono drogą usianą różami. Enbargoni bezspornie górowali w tym kosmicznym rzemiośle i mogli sobie pozwolić na rozmach, o jakim nie śniło się przedstawicielom gatunku Homo sapiens.

18.07.2016 :: 08:44
Link |  | Enbargonki