EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







W apartamencie rudowłosej


fragment „Buntu androidów”

      Zaciekawiony dałem się pociągnąć na dół. Pokonaliśmy schody. Wpuściła mnie do apartamentu, który wcześniej zajmowała Kasandra. Rozejrzałem się ze zdumieniem po mistrzowsko zaprojektowanym wnętrzu, utrzymanym w stylu art deco. Było skrzyżowaniem pokoju bawialnego z garderobą uznanej modelki, a może gwiazdy filmowej i odzwierciedlało jej zachwyty i fascynacje. Lśniącą podłogę wykonano z luksusowego egzotycznego drewna. Sypialny narożnik, przy którym stała ława, był wystarczająco szeroki, by się na nim wygodnie wyciągnąć. Cieszyły oczy lekkie kolorowe mebelki. Witały mnie oryginalne damskie manekiny, odziane w skąpe kreacje, zdobione niebanalnymi krawieckimi dodatkami i efektowną biżuterią. Znalazło się tu miejsce na przywieziony z Kairu ociekający złotem strój do tańca brzucha. Zdobione eleganckimi zasłonami wirtualne okna pokazywały czyste niebo. Wykończenie było supernowoczesne, a dekoracyjne kolekcje na ścianach dopełniały obrazu całości. Na ławie obok kolorowych katalogów dumnie sterczał prekolumbijski posążek pękatej kobiety z dużym brzuchem i wreszcie pojąłem, kto mi go zwędził z boksu.
      — I jak, podoba ci się? Lepiej to wygląda wieczorem przy specjalnym oświetleniu.
      — Owszem, nie powiem, oryginalne wnętrze — pochwaliłem partnerkę. — Kiedy się z tym uwinęłaś? Ale ośmielam się zauważyć — pokazałem na manekiny — że w tak śmiałych ciuchach nie mogłabyś pojawić się na platformie.
      — Nie szkodzi — odrzekła. — Są na inne okazje. A poza tym wystarczy, że ty będziesz mnie w nich oglądać.
      Wróciłem myślami do jej debiutu w nocnym klubie w hotelu Semiramis w Kairze. Nie spodziewałem się, że będzie aż tak udany. Zebrała owacyjne oklaski. Popisywały się też inne turystki z Europy, ale ona była najbardziej żywiołowa, a ponadto zdradzała wyjątkowe wyczucie rytmu. Towarzysząca występom arabska kapela wyciskała z tancerek siódme poty.
      Zajrzałem jej w piękną twarz. Spod wymodelowanych brwi i długich rzęs spoglądały na mnie badawczo zielone oczy. Pod T-shirtem znowu nie miała stanika.
      — Powinnaś chadzać do modnych klubów — odkrywczo zauważyłem. — Rozkoszujesz się tańcem. — I nagle poczułem, że natychmiast powinienem ją pocałować.


09.09.2013 :: 18:00
Link |  | Bunt androidów