EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2020
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(37)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(94)
Publikacje(44)
Cztery pory roku(32)

Starsze wpisy
2002-2004
guziakiewicz.pl/zapiski


Strony autora
guziakiewicz.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
igraszki z czasem
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga
romeo z zaświatów


Inne blogi
Wiesław Hop
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski
Małgorzata Żurecka









W zbrojowni Daisy


fragment powieści SF „Enbargonki”

      Wróciliśmy przed obiadem z wyprawy do podnóża gór. Mieliśmy jeszcze trochę czasu, więc Daisy pokazała mi swoją zbrojownię. Wbrew temu, czego się spodziewałem, jej zabawki nie wyglądały groźnie. Oglądałem je, jedna po drugiej, a ona objaśniała mi, do czego która służy. Skonstruowano je tak, aby ukryć ich prawdziwe przeznaczenie i posiadaną moc. Nie należało jednak wątpić w ich skuteczność.
      Leżało tu co prawda kilka karabinków różnej wielkości, które podnosiłem, przymierzając się do strzału, jednak przeważały drobniejsze utensylia. Jej arsenał był typowo damski i przypominał witrynę sklepu z galanterią i biżuterią. Brałem do rąk zabójcze bransoletki, broszki, paski, wstążki, niewielkie torebki, rękawiczki i inne czarujące drobiazgi. Starałem się zachować ostrożność, nie chcąc, by mi coś strzeliło w palcach.
      — Zabawne gadżety — mruknąłem, godząc się, że są niebezpieczne.
      — Te śmiercionośne cudeńka odwołują się do konwencjonalnych rozwiązań, znanych również na twoich planetach — rzekła. — Upakowano je jednak wymyślną enbargońską elektroniką. Tym niemniej ciekawsze od nich są środki, wykorzystujące zaawansowaną nanotechnologię. Dalej mam takie cacka — pociągnęła mnie pod przeciwną ścianę. — Chcę ci pokazać inteligentną chmurę — uniosła z dumą złoty wisiorek na łańcuszku. — Uważam ją za przeciekawy wynalazek. Zaraz ci ją wypuszczę.
      Medalion dyndał w jej rękach. Gdy otworzyła sekretnik, wydostała się z niego smuga dymu niczym z cudownej lampy Aladyna. Delikatna mgła nie rozmyła się jednak w powietrzu. Jej mikroskopijne drobiny zamieniły się w drobne pasemka, zbliżyły się do siebie i przeformowały w coś na kształt niegroźnie wyglądającej bańki mydlanej. Nie przypominała dżinna z „Baśni z tysiąca i jednej nocy”. Daisy wyciągnęła rękę i unoszący się balonik pociągnął wiernie za jej dłonią. Chwilę się nim bawiła.
      — Do czego to służy?
      — Oglądasz wyrafinowane nanoboty. Można wysłać taką chmurkę, dokąd się chce. Staną się przeźroczyste, będą szpiegować i podsłuchiwać. Są zdolne obezwładnić i zabić. Działają podobnie jak broń, której użyliśmy przeciw tyranozaurom, czyli na zasadzie sprzężenia z mózgiem. Im ich jest więcej, tym trudniejsze zadania są w stanie wykonywać. W dużej ilości mogą stanowić poważne zagrożenie nawet dla całej planety.
      Zaczynałem wreszcie wierzyć, że Daisy jest specem od mokrej roboty. Była twardzielem, posługującym się niezwykłymi środkami rażenia. Posiedziałem chwilę w jej pracowni, a potem udałem się do siebie.


10.02.2017 :: 10:30
Link | Komentuj (0) | Enbargonki