EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Więcej o wolnym strzelcu (2)


fragment „Buntu androidów”

      — Pobieżnie prześledziłem misje He-Tona — Or-Mat zaczął z właściwą sobie flegmą. — Sporo ich się uzbierało. Wyobraź sobie, że nieco odstawał od reszty androidów. Był niepoprawnym indywidualistą i wybujałym romantykiem, a nawet zagorzałym pacyfistą. Stawał w obronie tubylców i w związku z tym usiłował kwestionować polecenia z góry. Zbierał za to baty. Ma na swym koncie jedenaście misji, ale z tego aż cztery nieudane.
      — Ach, tak? — rzekłem ze zdziwieniem. — To istotnie zaskakujące, tego się nie spodziewałem.
      — Natomiast znakomicie prowadził mediacje i potrafił skutecznie łagodzić konflikty — kontynuował Trójoki. — Na tym polu był dobrym graczem. Spisywał się na medal. Z pewnością należał do bardzo dociekliwych agentów, choć przypuszczalnie starannie to krył, nie chwaląc się swymi umiejętnościami. Jeśli stąd prysnął i przeżył, musiał dysponować własnym generatorem, w pełni sprawnym, choć wyizolowanym z systemu.
      — Sądzisz, że nie okaże groźny? — usiłowałem się upewnić.
      — Jest mało prawdopodobne, by miał złe zamiary. Jeżeli się do ciebie zbliży, na przykład w Luksorze lub w Tebach, nie będzie dążył do konfrontacji. Nie leży to bowiem w jego naturze. Pokazał ci się, dał ci czas, byś mógł się czegoś więcej o nim dowiedzieć, a gdy wyczuje, że jesteś gotów z nim rozmawiać, znowu się pojawi.
      — A czego może chcieć taki wolny strzelec?
      — Nie wiem, ale sam jestem ciekaw. Być może, myśli o współpracy. Przypuszczalnie ma coś w zanadrzu, co może nas zainteresować. Zakręcił się koło Re-Tona, więc pewnie marzy mu się to samo, co naszemu kumplowi. Chce rozwalić system, w którym tkwimy. O ile to jest możliwe...
      Zamilkł, a ja nie próbowałem niczego dopowiadać.

04.09.2013 :: 15:00
Link |  | Bunt androidów