EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Wielki Czwartek


fragment powieści „Wakacje w Izraelu”

      Mistrz trwał na modlitwie, która z wolna przemieniała się w konanie. Doskonale wiedział, co przyniosą najbliższe dni i doświadczał już ciężaru nieuchronnie nadchodzących chwil. Stawały przed Jego oczyma, odsłaniały się jedna po drugiej, niemal fizycznie uzmysławiając kres, który Go czekał. Rysowało się przed Nim przerażające drzewo krzyża. Czy ludzie w bezgranicznym sadyzmie mogli wymyślić straszliwszą kaźń? Wsparty o głaz, cierpiał, mocując się ze swym ciałem, które z krzykiem broniło się przed bólem. Kielich goryczy miał być wszakże wypełniony po brzegi.
      — Ojcze! — szeptał zbielałymi wargami. — Oddal to ode Mnie, jeżeli możesz! Jednakże, niech się Twoja wola stanie, a nie moja!..
      Twardy kamień przysłuchiwał się z niesłabnącą uwagą cichej prośbie Jeszuy, ale nie odważył się odpowiedzieć, choć przecież Syn Boży usłyszałby jego niemy głos. Dawanie odpowiedzi nie leżało w naturze litej skały. Prośba biegła ku górze — ku Temu, który nieskończenie miłował swego Jednorodzonego Syna. A poza tym wszystko widział i wszystko słyszał. Nikt jednak nie mógł udaremnić tego, do czego miało dojść z Jego boskiej woli. Chodziło bowiem o coś więcej niż tylko o przemijające losy doczesnego świata.
      Johanan nie miał już wątpliwości: stało się coś strasznego, czego nie mógł przewidzieć, krocząc za Nauczycielem ścieżkami Galilei i czego nie dopuszczał nawet w myślach. Inni uczniowie także przeczuwali nadchodzącą klęskę ich Mistrza. Moce czartowskie, z którymi walczył Jeszua, wyrzucając z chorych i opętanych złe duchy, zajadle gotowały się do rozstrzygającej batalii. I to akurat w przededniu wielkiego święta.


17.04.2014 :: 10:36
Link |  | Główna