EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Wolny strzelec


fragment „Buntu androidów”

      Apartament był przestronny, z przepychem urządzony i utrzymany w miłej dla oka kolorystyce, a składał się z sypialni i oddzielnego pokoju dziennego z telewizorem LCD. Dwa balkony oferowały widok na Nil. W łazience cieszyły oczy markowe kosmetyki.
      Wyciągnąłem się z nogami na wygodnej kanapie, podkładając pod głowę obszytą tkaniną poduszkę i wywołałem Or-Mata. Połączenie z Galaktyką Andromedy wzbogaciło się o wirtualny obraz, a jakość była dużo lepsza niż w Brazylii.
      Trójoki nie krył dobrego humoru.
      — Dobrze się bawicie? — huknął na powitanie. Za jego plecami jak na zawołanie wyrósł Go-Ton.
      — I tak, i nie — odrzekłem zgryźliwie. — W Muzeum Egipskim pojawił się obok nas obcy android. Nie jestem tchórzem podszyty, ale najadłem się strachu.
      — Android? Niemożliwe! — Gelanin impulsywnie włączył się do rozmowy, wyrażając swoje zdumienie. — Chyba że…
      — Skąd się ten typ wziął? Czy mógł być z trzeciego poziomu? — niepewnie zapytałem.
      Trójoki pokręcił przecząco głową. Cmoknął, usiłując pozbierać myśli.
      — Przypuszczam, że trafiliście na… wolnego strzelca. Jeżeli się ujawnił, to znaczy, że chce nawiązać z wami kontakt — rozsądził z miną starego wyjadacza chleba.
      — Wolny strzelec? Któż to taki?
      Or-Mat rozsiadł się wygodnie.
      — To android, który wyrwał się z naszego systemu i usamodzielnił. Teoretycznie biorąc, nie ma takich cyborgów, bo skąd, tym niemniej lepiej zorientowani podejrzewają, że znajdzie się w sumie z pięciu cwaniaków, którzy dziwnym trafem zniknęli z rejestrów. Niewielu. Urządzili się gdzieś w kosmosie, gdzie jest życie i jak ognia unikają dekonspiracji. Re-Ton otarł się o wolnego strzelca w czasie jednej ze swoich misji, stąd o tym wiem.
      — Sądzisz, że ten łotr ma do nas jakąś sprawę?
      — Jeżeli ma, to wróci. Musi być ostrożny i dmuchać na zimne, żeby nie wpaść w pułapkę. Jesteśmy przecież bractwem o niewyobrażalnych wpływach.
      — To co mamy robić? Zwiedzać Kair, czy zjeżdżać na platformę?
      — Olejcie go, nie musicie się przejmować — zatarł ręce. — Najważniejsze to nie ulegać panice.
      Nie było sensu ciągnąć dalej tej rozmowy. Słodka Maggie wyszła z łazienki owinięta dużym ręcznikiem kąpielowym. Wygladała bosko. Pożegnałem się z kumplami i rozłączyłem.
      — Z kimś rozmawiałeś? — zapytała. Nie byłaby kobietą, gdyby jej to nie zaciekawiło.
      — Z Or-Matem — odrzekłem zgodnie z prawdą.
      Powtórzyłem jej to, co usłyszałem. Wysłuchała mnie z uwagą.
      — Nie musimy przerywać weekendu? Świetnie! — ucieszyła się. — Allah jest wielki! — dorzuciła po arabsku, gotowa podskoczyć z radości. — Egipt jest pępkiem świata!


19.07.2013 :: 13:30
Link |  | Bunt androidów