EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Zamieńmy się żonami


fragment powieści „A jeśli jutra nie będzie”

      Oscara zamurowało z wrażenia, gdy ujrzał Melissę. Zatrzepotało w nim serce i zabrakło mu tchu. Wydawało się, że strzelił w niego piorun z nieba. Przetarł oczy ze zdumienia. Trzydziestoletnia szczupła kobieta, stojąca u boku Marka Andersona, była żywym odbiciem Rity Bennett. Nie sądził, że dozna takiego wstrząsu.
      Podszedł, nie mogąc oderwać od niej wzroku. Mina mu zrzedła i z wrażenia przestał oddychać. Chłonął okiem jej szyję, ramiona i piersi. Potem przeniósł błagalne spojrzenie na rozgadanego Marka. Ojciec Nikki miał na sobie jasne sportowe spodnie, koszulę z krótkimi rękawami i luźno zawiązany kolorowy krawat. Wyglądał poważniej niż przed południem. Oscarowi przyszła do głowy absurdalna myśl, że mogliby zamienić się żonami — on bez żalu oddałby mu ukochaną smerfetkę, a tamten podarowałby mu w rewanżu tę urzekającą madonnę. Przez moment wydawało mu się, że będzie gryzł palce z bólu. Musiał ją mieć. Mimo że była od niego dużo starsza. O dobrych dziesięć lat.
      Nimfetka chyba wyczuła, co się święci, bo złapała go kurczowo pod ramię. Mocno go ścisnęła, jakby się obawiała, że będzie chciał jej uciec.
      — Jesteśmy razem, to Oscar Moore, mój chłopak, nasz chłopak, a to Natasha Robinson, najmłodsza z naszego grona — taktowna Nikki dokonała uprzejmej prezentacji.
      Melissa ujmująco się uśmiechnęła. Jednak było widać, że nie zainteresował ją świeżo poznany młokos. Oscar nie był na jej miarę. Zajęta Markiem, swoim nowym mężem, nie zwracała uwagi na innych mężczyzn. Miała na sobie białą bluzkę z żabotem, krótką czarną spódniczkę i czarne pantofle, zatem ciuchy takie jak Rita Bennett, kiedy Oscar widział ją żywą ostatni raz. Co więcej, trzymała w ręce podobne okulary na słońce.
      Ojciec Nikki z entuzjazmem opowiadał o łodzi, którą pomogła mu wybrać Natasha, więc chłopak mógł się uważniej przyjrzeć jego nowej przyjaciółce. Mijało pierwsze mylne wrażenie, a napięcie w nim słabło. Pożądanie ustępowało. Melissa miała niewątpliwie figurę Rity, jej wzrost, kolor włosów, a nawet podobne gładkie lico, ale była inna. Od biedy można było ją uznać za uboższą siostrę z prowincji. Zwrócił uwagę na jej lekko podkrążone oczy. Malujące się na twarzy zmęczenie, związane z wydarzeniami ostatniego tygodnia, sprawiało, że brakowało jej pewności siebie, cechującej Ritę Bennett. Za to miała w sobie dużo miękkiej kobiecości. Pomyślał, że nie mogłaby być agentką wywiadu ani snajperem na zamówienie. Potem zerknął na swoją dzikuskę. Melissa na pewno nie strzelała z broni palnej lepiej niż Natasha. O ile w ogóle strzelała. Nie byłaby to więc korzystna zamiana.
      Przetarł ręką lekko zroszone czoło. Nie tak łatwo było uwolnić się od przeszłości. Wracała jak bumerang, uderzając zdradliwie. Uzmysłowił sobie, że przez chwilę gonił za chimerą. Niepocieszony pojął, że nie odzyska już sąsiadki z naprzeciwka. Poruszająca go prawdziwa Rita Bennett zmarła na jego rękach i żadna inna kobieta nie mogła jej zastąpić. Musiałby ją ktoś wskrzesić, a na to się nie zanosiło.


15.02.2015 :: 09:59
Link |  | A jeśli jutra nie będzie