EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2019
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(85)
Publikacje(43)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski









Zielona małpa


      Słodko zamruczała, wsparła mu się na ramieniu i cmoknęła go w policzek.
      — Stokrotne dzięki — rzekła. — Nawet nie wiesz, jaki jesteś dla mnie dobry. Wojownik też ma do ciebie prośbę, ale samemu było mu niezręcznie. Chciałby polatać maszyną bojową, którą znalazł na samym dnie twojego skarbca... — powściągliwie zdradziła, jakby niepewna tego, jaki efekt to wywoła.
      Eurypides się roześmiał.
      — Odnalazł ją? Ależ ma nosa.
      Ten w tym samym czasie zażywał kąpieli w atrium. Fontanna bardziej mu odpowiadała niż nagrzana łaźnia gospodarza. Zielona małpa pozostała na brzegu, smutnawo popiskując, nie cierpiała bowiem wody. Chętnie natomiast sięgała po dojrzałe owoce i nie gardziła winem, o ile było bardzo słodkie. Urzekała zmiennymi nastrojami, zdając się pod tym względem dorównywać ludziom, a nawet ich prześcigać. Z rozbawieniem śledził jej grymasy, a potem nawet żartobliwie usiłował z nią gawędzić. Rzucał pieszczotliwe pytania, jednak ta nie chciała mu po grecku odpowiadać. Była tylko nierozumnym zwierzęciem i prawdę mówiąc nie znała żadnego y-ockiego języka, ani nie potrafiła się go nauczyć.
      — Beznadziejnie tępa jesteś — zawołał wreszcie do szkaradnego czworonoga. — Mimo to cię lubię. I pewnie pojmę cię za żonę.
      — Tylko w miłości zupełne nic może być dla ciebie wszystkim — usłyszał z nagła za sobą czyjś żywcem kpiący głos.
      Leniwie się odwrócił, zezując w stronę kolumnady.
      — To ty? — zdziwił się, widząc Mi-ira.

01.03.2004 :: 17:14
Link | Komentuj (0) | Zdrada strażnika planety